Cena „od osoby”
to dopiero początek.
Gdy sala mówi „450 zł od osoby” — to nie jest cena. To punkt wyjścia.
Z naszych obserwacji wesel obsługiwanych w 2024–2026 r. wynika, że finalny rachunek bywa o 25–35% wyższy od ceny z cennika. Przy weselu na 100 osób to różnica rzędu 11 000–16 000 zł, których nikt nie zapowiedział na pierwszym spotkaniu.
Nie chodzi o to, że sale Was oszukują. Chodzi o to, że ich oferty są skonstruowane tak, by pokazywać jak najniższą cenę startową — bo to właśnie na niej toczy się konkurencja. Reszta dopisuje się po drodze: korkowe, tortowe, serwis, VAT, godziny nadliczbowe, posiłki obsługi, parking.
Anna i Marek, wesele na 110 gości
Para zarezerwowała salę za 440 zł od osoby. Po podpisaniu umowy i ośmiu mailach z dopytaniami okazało się, że ostateczna cena to 578 zł od osoby: doliczono VAT (cena była netto), opłatę serwisową 12%, korkowe i opłatę za posiłki obsługi technicznej.
Różnica: +15 180 zł. Wszystko zgodne z umową — tylko że Anna i Marek nie zauważyli tego przy podpisywaniu, bo cena „od osoby” zafiksowała im się w głowie jako finalna.
Poproście o pełen rozkład kosztów na piśmie, z każdą pozycją osobno. Nie „pakiet premium 450 zł / os.”, tylko: za co dokładnie. Jeśli sala odmawia — to żółta lampka. Dobre obiekty robią to bez zająknięcia.
